Bajka do obrazka

#707
Temat utworzony · 4 Posty · 42 Wyświetlenia
  • Wymyśl bajkę lub wiersz do obrazka poniżej.
    456a8518b5433e46e20116a53604cb37.jpg

  • Szalona podróż

    Wybrał się wiewiór na spacerek
    myślicie, że wziął sobie rowerek?
    Nic też mylnego - on miał ochotę
    wybrać się w podroż samolotem!

    Samolot żółty z twarzą rekina
    dumnie do wiatru swą pierś wypina
    Flaga też nad nim dumnie powiewa
    na fladze serce - to radość szczera

    Razem z nim pędzą w świat dwa ptaki
    jeden jest czarny, ot żywot taki
    drugi brązowy, cały w skowronkach
    ot żeby tylko on mniej się jąkał.

    I tak przez chmury pędzi wiewiór
    tylko by w drodze on nie oniemiał
    Bo widok z góry jest wyjątkowy
    czy wiewiór na to jest gotowy?

  • Wiewiór lotnikiem

    Pędzi, leci wiewiór w chmurach
    zapiszczało w starych rurach
    Zatrzęsło samolotem
    buchnęło coś z łoskotem

    Dzielny zwierz się nie przejmuje
    tylko dalej gdzieś szybuje
    Mocno stery w dłoni trzyma
    samolot ma twarz rekina

    Nad nim śmieszna chorągiewka
    trzepoce na wietrze wielka
    Serce na niej drukowane
    ciekawe, co się jeszcze stanie?

    Towarzyszą mu dwa ptaki
    jeden czarny, zezowaty
    drugi w brązach całe pióra
    Uwaga! Czarna chmura!

    Gdzie tak pędzisz drogi druhu?
    gdzie tak lecisz, ciągle w ruchu?
    Przyleć do mnie, miejsce znane
    zdążysz jeszcze na śniadanie!

  • Baśń o wiewiórze, samolocie i co z tego wynikło.

    Działo się to dawno, dawno temu. Nad wielką rzeką mieszkał czarnoksiężnik – wynalazca. Konstruował on maszyny podniebne, które pokonywały siły ciążenia.

    Miał czarnoksiężnik podopiecznego – wiewióra. Wiewiór pomagał mu w jego pracy i testował wynalazki. Nie raz udawał się na przejażdżki nowym modelem samolotu lub szybowca. Często wyprawy kończyły się spektakularną katastrofą, wiewiór jednak zawsze wychodził cało z opresji.

    Gdy w pracowni mistrza powstał nowy wehikuł – wspaniały jednopłatowiec o twarzy rekina, pomocnikowi aż oczy uśmiechnęły się z zachwytu. Chciał jak najszybciej przetestować urządzenie. Nie docierały do niego słowa mistrza o nieukończonej pracy. Nocą, podkradł się do hangaru i uruchomił maszynę. Zatrzęsło, zagruchotało i samolot wzbił się w przestworza unosząc wiewióra w chmury.

    Leciał swobodnie w towarzystwie dwóch druhów – ptaków – czarnego Kajtka i brązowego Leona. Nad głową powiewała im chorągiewka z sercem drukowanym czerwienią tak soczystą, jak żadna inna.
    Wtem samolot zatrząsł się i zaczął opadać. Wiewiór nie zraził się, wszak nie raz i nie dwa doświadczył katastrofy. Zniżył lot i zgrabnym ruchem wyskoczył z samolotu na wielką sosnę, maszyna zaś rozbiła się w dole.
    Gdy dotarł do zamku, czarnoksiężnik tylko pokiwał głową. Mówiłem wszak, że nie ukończyłem jeszcze dzieła. Prosiłem, błagałem, ostrzegałem, mówił. Tyle pracy na darmo….

    Tak to zapalczywość wiewióra zniszczyła miesiące pracy, pamiętajcie o tym i gdy was zżera ciekawość i chęć wypróbowania jakiejś rzeczy, zapytajcie wpierw o zgodę!


Ostatnio dodane zadania: