Napisz opowiadanie z dialogiem pt. „Na strychu u mojej babci”.

#664
Temat utworzony · 4 Posty · 57 Wyświetlenia
  • Napisz opowiadanie pt. „Na strychu u mojej babci”. Opowiadanie ma zawierać dialogi.

  • „Na strychu u mojej babci”

    W wakacje odwiedziłam moją babcię. Mieszkała na odludziu w rodowej rezydencji, która przypominała jakiś upiorny pałac. Podniszczone mury, wielki ogród i mnóstwo starodawnych sprzętów wewnątrz.

    Mnie jednak najbardziej zainteresował strych. Było tam wiele kufrów i skrzyń z ogromna ilością fantastycznych przedmiotów. Któregoś dnia natknęłam się na lampę. Była to naftowa lampa, taka, jakiej już się nie używa. Była przykurzona, ale biła od niej jakaś moc. Postanowiłam ją zapalić. Jasny płomień zatańczył wśród szpargałów i nagle zobaczyłam strych innymi oczyma. Nie jako zbiorowisko kurzu, a miejsce czarowne, pełne skarbów.

    Znalazłam olbrzymi kufer pełen pięknych sukni, które z lubością przymierzałam, przeglądając się w wielkim zwierciadle. Nawet nie zauważyłam, że zrobiło się już bardzo późno.
    Postanowiłam zabrać lampę na dół. Zdmuchnęłam płomień i wzięłam ją pod pachę.
    -- Agnieszka, twoi rodzice, przyjechali, są tu! Zejdź na dół! - usłyszałam nagle głos babci.
    Biegiem popędziłam po schodach na dół. Biegłam tak szybko, że lampa wyślizgnęła mi się z rąk. Upadła na schody i rozbiła się. Z żalem popatrzyłam na skorupy.
    -- Szkoda, to był taki piękny przedmiot – pomyślałam. Ale byli tu już moi rodzice, a ta myśl, pocieszyła mnie bardzo. Pobiegłam się przywitać.
    -- Gdzie byłaś? - zagadnął tata.
    -- Bawiłam się na strychu – odpowiedziałam nieco zaskoczona pytaniem. Znalazłam kufer pełen sukien.
    -- To moje dawne ubiory – zaśmiała się babcia – kiedyś takie noszono.
    -- Są piękne! – nie ukrywałam zachwytu – teraz nie ma takich, a szkoda.
    -- Były bardzo niewygodne – zaśmiała się babcia.
    -- I znalazłam coś jeszcze – ściszyłam głos – lampę, ale biegnąc tu upuściłam ją i się potłukła – dodałam ze smutkiem.
    -- Nic nie szkodzi – babcia uśmiechnęła się – była szklana, to się stłukła – dodała
    -- I nie jesteś zła?
    -- Nie
    -- Jak ja cię za to kocham!

  • „Na strychu u mojej babci”

    W wakacje ja, Kamil i Julka odwiedziliśmy moją babcię. Mieszkała na odludziu w rodowej rezydencji, która przypominała jakiś upiorny pałac. Podniszczone mury, wielki ogród i mnóstwo starodawnych sprzętów wewnątrz.

    Nas jednak najbardziej zainteresował strych. Było tam wiele kufrów i skrzyń z ogromna ilością fantastycznych przedmiotów. Znaleźliśmy piękne suknie, które z ochotą przymierzaliśmy, bawiąc się w rewię mody i przeglądając w wielkim zwierciadle. Któregoś dnia natknęliśmy się na lampę. Była to naftowa lampa, taka, jakiej już się nie używa. Była przykurzona, ale biła od niej jakaś moc. Kamil wykrzyknął:
    -- Ciekawe czyja to lampa?
    Julka zapaliła ją i naszym oczom ukazała się śliczna sala, a w niej kobieta niosąca lampę, tę właśnie lampę. Była ubrana w długa powłóczystą suknię, a wkoło rozbrzmiewała muzyka. Nagle wizja zniknęła. Staliśmy jak oniemieli. Czyżby to ta lampa sprawiła, że przenieśliśmy się w inny czas i miejsce?
    Zaczęliśmy wyrywać sobie lampę z dłoni.
    -- Ja chcę zobaczyć dżunglę! – Wrzasnęła Julka
    -- Ja polecieć balonem! – Wyrywając lampę krzyczał Kamil.
    Ja bardzo pragnęłam, aby moi rodzice przyjechali, bo bardzo za nimi tęskniłam. Z tą myślą zapaliłam lampę. I o dziwo, nagle rozległ się dźwięk klaksonu samochodu i głos babci.
    -- Agnieszka, twoi rodzice, przyjechali, są tu! Zejdź na dół!

    Zabrałam lampę pod pachę i biegiem popędziłam po schodach na dół. Julka i Kamil biegli za mną. Schodziłam tak szybko, że lampa wyślizgnęła mi się z rąk. Upadła na schody i rozbiła się. Z żalem popatrzyłam na skorupy. Kamil i Julka jęknęli. Magia zakończyła się, zanim tak na prawdę się zaczęła. Ale byli tu już moi rodzice, a ta myśl, pocieszyła mnie bardzo. Pobiegłam się przywitać.

  • Księga
    Pewnego dnia rodzeństwo Szymon i Nicola buszowało po strychu. Dzieciaki uwielbiały ten strych w starym domu babci, pamiętającym czasy tak odległe, że nawet nie jestem w stanie powiedzieć, jak dawne.

    Szymon wyciągnął z kufra starą księgę. Otworzył ją i przeczytał te oto słowa:
    Gdy przeczytasz strofy te
    Dziwne rzeczy zaczną się
    Więc uważaj, słowa dziel
    To co zjawi się – nie sen!
    – Co to może znaczyć?- Zastanawiał się chłopiec, gdy cos pociągnęło go za nos.
    – Ojej! – Wrzasnął. Coś srebrnego mignęło mu przed oczyma.
    – Co to?!
    Nicola przypatrywała się tej scenie z rozbawieniem. Śmiała się do chwili, gdy jakaś malutka postać nie pociągnęła jej za warkocze.
    – To elf z tej książki! - Zawołał Szymon.
    A elf już robił „porządek” na strychu. Kartki fruwały, bielizna była porozrzucana dookoła.
    – To chyba to zaklęcie przywołało go tutaj!
    Nagle buchnęło i stuknęło. Zza dzieci wynurzył się wielki smok. Ział ogniem i palił wszystko dookoła. Dzieci zamarły z przestrachu. Kufry, skrzynie, bielizna i wszelkie szpargały się paliły. Dym dusił niemiłosiernie.
    – Szybko poszukaj, może jest inne zaklęcie, dzięki któremu uda nam się ocalić dom! – wrzeszczała Nicola, zakrywając twarz przed dymem.
    Szymon zaczął nerwowo przeglądać księgę. Pożar rozprzestrzeniał się.
    – Mam! To chyba to! I zaczął czytać:
    Kiedy psoty znudzą Cię
    Rzeknij: Koniec! Zakończ się!
    Jeśli nie zająkniesz się
    Wszystko w mig odwróci się!

    Ledwo skończył czytać, zapanowała cisza. Rodzeństwo rozejrzało się dookoła. Wszystko zniknęło. Pożar i smok. Jakby nic nigdy się nie wydarzyło.
    – Lepiej schowajmy tę księgę z powrotem do kufra. Nie chcę już więcej takich przygód! – Odetchnęła Nicola.


Ostatnio dodane zadania: