Napisz opowiadanie na podstawie dowolnego obrazu Vincenta van Gogha.

#1834
Temat utworzony · 3 Posty · 69 Wyświetlenia
  • Napisz opowiadanie na podstawie dowolnego obrazu Vincenta van Gogha.

  • Taras kawiarni w nocy - Vincent van Gogh

    Tysiąc gwiazd rozbłysło nad miastem, rozświetlając granatową noc. Cichemu szelestowi drzew wtórowała muzyka płynąca z wnętrza małej kawiarenki na obrzeżach miasta. Tu życie dopiero nabierało rozkwitu. Kelner odziany w biały fartuch, jak malutki stateczek żeglował między stolikami.
    – Co Państwu podać? Kawa czarna, czy z mlekiem? – dawało się słyszeć co chwilę.
    Jakaś para zajęła środkowy stolik i oczekiwała na zamówienie, umilając sobie czas rozmową.
    – Jak tu pięknie – odezwała się rozmarzonym głosem kobieta.
    – Dobrze, że tu przyszliśmy, nie miałam pojęcia, że są w mieście tak urocze miejsca!
    – Tak, to jedno z tych miejsc, w których zapomina się o szarzyźnie życia – odpowiedział jej mężczyzna i skinął na kelnera, który właśnie przechodził.
    – Poprosimy dwie kawy z mlekiem i to cudowne ciasto z wiśniami, jakie oferujecie.
    – Oczywiście, już przynoszę – odpowiedział kelner i oddalił się w kierunku baru.
    Wrócił po kwadransie niosąc tacę z dwiema filiżankami i dwie porcje ciasta. Mężczyzna zapłacił i rozpoczęli ucztę godną królów, bo oferowane w kawiarence ciasto, sławne było na całe miasto. Jedli w milczeniu oświetleni migocącymi gwiazdami i lampą zawieszoną u powały, a roztaczającą wspaniałe żółte światło, tak intensywne, że wszystko nabierało żółtawego odcienia.

    3a131cf44edd93fc6b7b9097fa91.jpg

  • Łodzie rybackie na plaży w Saintes-Maries-de-la-Mer

    Na złotym pisaku stały łodzie – samotne, bez żagli, zamyślone i nieobecne. Rybacy dawno skończyli połów i teraz tylko wiatr tańczył między nagimi masztami. Morze spokojnie falowało, ale nie zawsze tak było …
    Godzinę temu łodzie te walczyły o przetrwanie na pełnym morzu. Wiatr targał żaglami, woda zalewała pokład. Rybacy z trudem panowali nad łodziami, modląc się skrycie o cud rozjaśnienia. Młody rybak imieniem Marinet o mało nie stracił życia, gdy fala z impetem uderzyła w bok łodzi, niemal ją przewracając.
    – Zwińcie żagle, bo wiatr je porwie doszczętnie! - wrzeszczał na całe gardło jego ojciec.
    – Musimy to przetrwać! Niech Matka Boska nas strzeże!
    I jakby na potwierdzenie tych słów… wiatr ucichł i nagle rozjaśniło się.
    – Masz chyba fory u Jasnej Panienki ojcze– zażartował Konstanty, starszy brat Marineta.
    – A żebyś wiedział! – I dam na mszę, jak dopłyniemy szczęśliwie do przystani!
    I wszyscy trzej zaśmiali się czując, że niebezpieczeństwo minęło. Żeglowali już spokojnie po błękitnej tafli oceanu, wioząc ładownie pełne ryb.

    inne zakończenie:
    – Zwińcie żagle, bo wiatr je porwie doszczętnie! - wrzeszczał na całe gardło jego ojciec.
    – Szybciej, bo stracimy cały połów!
    – Musimy to przetrwać!
    – Patrzcie – rozjaśnia się – krzyknął nagle Konstanty, starszy brat Marineta.
    I jakby na potwierdzenie tych słów… wiatr ucichł i rozjaśniło się.
    Morze zrobiło się błękitno niebieskie, spokojne i przyjazne. Żeglowali radośnie po błękitnej tafli oceanu, wioząc ładownie pełne ryb.

    240px-Vincent_van_Gogh_-_Boats_at_Saintes-Marie_watercolour.jpg


Komentarze do zadania:

Ostatnio dodane zadania: