Napisz opowiadanie o przygodzie jesienią.

#1785
Temat utworzony · 4 Posty · 18 Wyświetlenia
  • Napisz opowiadanie o przygodzie jesienią.

  • Przygoda późną jesienią.

    Tego popołudnia wybrałem się na spacer. Było dość zimno, wszak to już późna jesień i uliczki, którymi szedłem pokrywała gruba warstwa liści.

    Szedłem noga za nogą, omijając kałuże i tak naprawdę nie wiedziałem, gdzie idę. Raz po raz mała wiewiórka zeskakiwała z pobliskiego drzewa, a gdy mnie zobaczyła czmychała zostawiając rudą poświatę.
    Nagle usłyszałem cichutkie popiskiwanie. Nadstawiłem uszu i poszedłem za dźwiękiem. Wśród krzewów siedział mały kotek. Miał niebieską obróżkę, widać był czyjś i zagubił się. Rozejrzałem się dookoła. Nie było nikogo, żywej duszy. Wziąłem kotka na ręce, a on wtulił łepek w kołnierz kurtki. Postanowiłem pochodzić uliczkami i porozglądać się za właścicielem. Szczęście mnie nie opuściło. Po kilku minutach usłyszałem nawoływania.
    – Kropek, Kropek!
    – Czy ty masz na imię Kropek? – zagadnąłem do kotka a on spojrzał na mnie przymilnie.
    Po chwili zobaczyłem małą dziewczynkę ze starszą kobietą. Dziewczynka pochlipywała i żałośnie nawoływała.
    – Tu jesteśmy! – zawołałem.
    Mała wyrwała się matce i podbiegła do mnie. Na jej zapłakanej twarzy malował się uśmiech szczęścia.
    – Kropek! Tu jesteś! Jak dobrze!

    Oddałem kotka dziewczynce. Byłem szczęśliwy jej szczęściem. Długo będę pamiętał tę jesienną przygodę.

  • Przygoda późną jesienią.

    Wiał chłodny wiat, ale ja postanowiłam i tak wybrać się na przechadzkę. Taki wiatr to normalka późną jesienią, myślałam idąc przez park. Obserwowałam liście opadające w jakimś dziwacznym rytmie z drzew.

    Wtem ruda wiewiórka zeskoczyła z pobliskiego drzewa i czmychnęła zaraz znowu na gałąź. Szłam dalej mając w pamięci jej rudą kitę falującą na wietrze. Minęła mnie grupka małych, roześmianych dzieci trzymających kolorowy latawiec na sznurku. Latawiec łopotał i wyrywał im się z rąk. Jedna z dziewczynek krzyknęła i wypuściła sznurek z dłoni. Latawiec wzbił się wysoko, ale zatrzymał się na jednym z drzew.
    – Jej, jak wysoko – popiskiwałam mała.
    Zobaczyłam, że sznurek jest dość nisko, abym mogła go dosięgnąć.
    – Pomogę wam - zakrzyknęłam.
    Złapałam koniec sznurka i delikatnie pociągnęłam. Nic się nie stało. Pociągnęłam mocniej i udało się, latawiec został oswobodzony. Podałam koniec sznurka pyzatemu chłopcu. On podziękował i grupka dzieci z wesołymi już minami odeszła.

    Byłam zadowolona, że mogłam im pomóc. Szłam dalej słysząc ich radosne śmiechy w oddali. Ciekawe, kiedy im znowu ucieknie, a może już będą ostrożniejsi?

  • Przygoda w sadzie,

    Tej jesieni w sadach aż czerwieniało od dojrzałych jabłek. Gałęzie uginały się pod ich ciężarem, kusząc zapachem i obiecując wspaniałą ucztę.

    Razem z kumplami postanowiliśmy wybrać się do jednego z sadów na jabłka. Nic się przecież nie stanie, jak zerwiemy jedno czy dwa. Tak usprawiedliwieni przeszliśmy przez płot okolicznego sadu. Byliśmy w jabłczanym raju! Gdy plecaki były pełne owoców, czas było zmykać. Obciążeni już nie tak prędko pokonywaliśmy ogrodzenie. Nagle Maciek zawisł na drucie.
    – Ajajaj! - Krzyczał i szarpał się uwięziony. Wreszcie materiał puścił i Maciek wylądował pod płotem z wielką dziurą w spodniach.
    – I co ja teraz zrobię?! – płakał – jak wytłumaczę dziurę mamie?
    – Nie przejmuj się – pocieszał go Bartek - powiesz, że pies cię złapał za pupę i wyszarpał ci dziurę.
    Chłopcy zaśmiali się po cichu i zebrawszy rozsypane przez Maćka jabłka, wręczyli mu je.
    – Nie martw się! Jakoś to będzie!

    Dobrze jednak nie było. Mama nie uwierzyła w bajeczkę o psie, przeczył temu sposób rozerwania spodni i jabłka w plecaku. Maciek dostał szlaban na tydzień i jak niepyszny podziwiał uroki jesieni zza okna pokoju.

Ostatnio dodane zadania: