Napisz własne opowiadanie grozy.

#1594
Temat utworzony · 2 Posty · 29 Wyświetlenia
  • Napisz własne opowiadanie grozy.

  • Straszny sen
    Byłem w lesie, ale las ten nie podobny był do zwykłego lasu. Drzewa stały bezlistne, poskręcane a wiatr hulał pomiędzy nimi. Było przeraźliwie zimno.

    Ostrożnie ruszyłem krętą ścieżką w kierunku światła, które sączyło się w oddali. Gdy doszedłem uderzył mnie przeraźliwy fetor. Tam, gdzie spodziewałem się zobaczyć jeziorko, zionęła wielka dziura. To z niej wydobywał się ten okropny smród. W dole pomiędzy kamieniami leżały dziesiątki martwych zwierząt, w różnych stadiach rozkładu. Co to za miejsce? Co się stało z tymi wszystkimi zwierzętami? Długo nie mogłem tak stać. Obraz oraz zapach były przerażające. Odwróciłem się i zacząłem biec. Oby jak najdalej stąd. Wbiegłem na polanę. Rosły tu wielkie krzewy obsypane czerwonymi owocami. Wyglądały smakowicie, zerwałem kilka i już miałem spróbować, lecz coś mnie tknęło. Spojrzałem na owoce – były czarne, zwiędnięte, a gdy je dotknąłem pękały jak bańki. Fe, odrzuciłem garść. Spojrzałem na krzak, a one tam nadal czerwieniły się kusząc apetycznym wyglądem. Nagle las stanął w płomieniach. Duszący dym był wszędzie. Wdzierał mi się do gardła, do płuc. Ledwo mogłem oddychać. Kręgi ognia były coraz bliżej, otaczały mnie. Czułem przeraźliwe gorąco. Nie miałem dokąd uciec. Przede mną była już wielka ściana ognia. Ratunku! Wrzeszczałem ile sił w płucach. Upadłem na twarz.

    Coś miękkiego przykrywało mnie. Otworzyłem oczy… leżałem w łóżku ściskając rąbek kołdry. Cały zlany byłem potem. Ciało dygotało ze strachu. Dobrze, że to był tylko sen.

    Opowiadanie grozy
    Obudził mnie hałas na zewnątrz. Było zimno i nieprzyjemnie, ale ciekawość wzięła górę i zarzuciwszy kurtkę na plecy wyszedłem z domu.

    Dom spowity był we mgle, a w oddali błyszczała zielono- niebieska poświata. Ruszyłem w tamtym kierunku. Nagle coś schwyciło mnie za nogę. Przewróciłem się prosto w kałużę. Błoto pokryło mi twarz i wdarło się do ust. Zacząłem się dusić. Coś ciężkiego przygniotło mnie i poczułem zimny oddech przy uchu. Wstrząsnął mną dreszcz. Starałem podnieść się z ziemi, ale to coś wciąż przygniatało mnie. Próbowałem się uwolnić, na próżno. Znowu wylądowałem w błocie. Rozległy się jęki i zawodzenie. Zobaczyłem zielone oczy wpatrzone we mnie. Resztkami sił wyzwoliłem się spod ciężaru i ruszyłem w kierunku domu. Biegłem ile sił w płucach starczało. Za sobą słyszałem szuranie i stukot. Nie oglądając się za siebie dopadłem do drzwi i wbiegłem na klatkę schodową. Tu czułem się już bezpiecznie.

    Odgłosy umilkły i zapanowała przeraźliwa cisza. Wyjrzałem przez okno, ale oprócz mgły nic nie widziałem. Byłem zbyt przerażony, aby zasnąć. Czuwałem do samego rana, aż pierwsze promienie słońca rozpędziły mgłę.

    Strach
    Idę ciemna ulicą. Jest mroczno i nieprzyjemnie. Przede mną stoi grupka mężczyzn. Gestykulują żywo, słychać przekleństwa.

    Zaczynam czuć nieprzyjemne mrowienie po plecach. Rozchodzi się ono po całym ciele, paraliżując mnie. Zasycha mi w gardle, z trudem mogę przełknąć ślinę. Oddech mój przyspiesza, a serce zaczyna walić jak młotem. W uszach dudni mi i huczy- łup, łup. Ledwo widzę na oczy. Nagle czuję, że cała się trzęsę, nie wiem, czy nagle zrobiło mi się zimno, czy to ze strachu? Stoję jak sparaliżowana. Nie mogę nawet ruszyć ręką, nie mówiąc o zrobieniu kroku.

    Nagle jeden z mężczyzn zaczyna krzyczeć coś w moim kierunku. To wystarczyło, abym się przełamała. Cudownie oswobodzone nogi zaczynają mnie nieść. Odwracam się na pięcie i biegnę ile mam w płucach sił. Byle dalej stąd.


Ostatnio dodane zadania: