Adam Mickiewicz "Świtezianka" - opowiadanie twórcze (tematy do wyboru).

#1591
Temat utworzony · 3 Posty · 115 Wyświetlenia
  • Adam Mickiewicz "Świtezianka" - opowiadanie twórcze (tematy do wyboru).

    fc871f655cb77bda9b37c6740aa65ebb.jpg

  • 1. Dalsze losy Świtezianki
    Więc Strzelec otrzymał to, na co zasłużył. Duch jego pod tym modrzewiem uskarża się na swój los, a ona? Od tej pory po srebrnym pląsa jeziorze, samotnie. I ta samotność daje się jej coraz bardziej we znaki. Coraz bardziej dokucza, wżera się w każdy milimetr ciała.
    – Może zbyt sroga kara to była dla niego? Może, gdybym nie kusiła, nie przybierała postaci nimfy… Nie uległ by? Jego żale są tak przejmujące, tak rozpaczliwe…
    Targają Świtezianką sprzeczne emocje. Z jednej strony jest pewna, że zdradził, z drugiej żal jej młodzieńca. Żal jego młodego życia i miłości, która nie umarła, lecz w żałości rośnie w siłę.
    Pewnego dnia dojrzała w dziewicy decyzja. Dam mu drugą szansę! Wystawię go na kolejną próbę.
    Przybrała postać starowinki i udała się pod modrzew do chłopaka. Zdziwił się, że go ludzka istota nawiedziła, przeląkł się nieco, lecz wysłuchał.
    – Dam ja ci wolność, ale wyrzeknij się miłości do dziewczyny – rzekła starowinka do Strzelca.
    Zawahał się młodzian, lecz rzece:
    – Wolę ja po wiek wieków jęczeć tu, skazany na niebyt, niż wyrzec się tego uczucia, co mnie pali!
    Zarozumiała Nimfa, że uczucie jego prawdziwym jest. Przybrała postać dziewczyny i uwolniła go z męczarni.
    Oszołomiony młodzian podbiegł do niej i pokłonił się. Ona omdlała i szczęśliwa padła w jego ramiona.
    – Miałam cichą nadzieję, że wytrwasz, że tym razem nie skuszą cię mary. I tak się stało. Jestem szczęśliwa!

  • 2. Z perspektywy Świtezianki
    Poznałam chłopca, Strzelca z tych borów i … zakochałam się. On pokochał mię również, ale czy na pewno, czy jego miłość jest szczera? Tego nie wiem i boję się, że się zawiodę. Tak pięknie mówi, takie roztacza obietnice… Przysięga, klęczy na piasku, piekielne wzywa potęgi, ale czy dotrzyma słowa?

    Przestrzegam go przed zbyt pochopnymi obietnicami, on jednak brnie jeszcze bardziej. Odchodzę więc, zostawiając go samego. Idąc ścieżką nad jeziorem, podejmuję decyzję o wystawieniu młodzieńca na próbę. Muszę to wiedzieć. Muszę być pewna jego uczuć! Jeżeli wytrwa, połączy nas uczucie wieczne, jeśli zdradzi – karę mu już stosowną uszykuje.
    Przybieram postać Nimfy i objawiam się mu pod taką postacią. Wołam go, kusze, szepcę, a on idzie w topiel, idzie za moim głosem, za kibicią kształtów moich. Niepomny wcześniejszych przysiąg, idzie na środek jeziora. Zapatrzony w moje oczy, w różane usta.

    Objawiam mu się wówczas w mej ziemskiej postaci, pytam o przysięgę, przypominam słowa, które szeptał, gdy byliśmy razem.
    Zdradził mię, jednak nie dotrzymał słowa. Spełniło się to, czego się obawiałam. Musi ponieść karę, musi zapłacić za przysięgi na wiatr rzucane. Zginiemy razem w srebrnej topieli.

    Niech jego duch spocznie pod tym modrzewiem w wiecznej udręce. Niech cierpi. Moja postać zaś snuć się będzie odtąd po jeziorach. Razem, a jednak oddzielnie, bo miłość przekreśliła złamana przysięga.


Ostatnio dodane zadania: